Join for FREE | Take the Tour Lost Password?
[x]

deviantART

 

36.

Thu Dec 31, 2009, 6:36 AM
Wczoraj przyszła do mnie świeżutka książka "Dionizos i dionizyjskość". Trudno nawet opisać, jak czuje się człowiek, kiedy trzyma w ręku książkę, w której jest jego artykuł. Bo co innego, gdy publikacje mają status "w druku", a co innego, kiedy własne "dziecko" trzyma się w rękach. Wypada mi napisać parę słów o książce, gdyż od połowy stycznia będzie ją można kupić w księgarniach. Książka liczy 294 strony i podzielona jest na tematyczne działy: Nietzscheańskie otwarcie: Dionysus redivivus (filozofia); Dionizos a problem polityczności (nauki społeczne); Dionizos a hermeneutyka kultury (antropologia, kulturoznawstwo); Dionizos i poiesis (filologia, sztuka). Cztery humanistyczne działy, które łączy jeden temat przewodni. Każda dziedzina nauki patrzy na dany problem odmiennie, przez co czytelnik ma wgląd na dane zagadnienie z różnych punktów widzenia. Interdyscyplinarność pomaga, jak najgłębiej zagłębić się w problematykę. Ja mam tom polski, a powstał też 2 tom z tekstami po angielsku i niemiecku. Oba te tomy to pokłosie projektu, który łączy badaczy z Polski i zagranicy.
Na chwilę obecną moją głowę zaprząta Schelling ze swoją filozofią mitologii. Zobaczę, co powstanie z mojej chęci poślubienia filologii z filozofią. Dotychczas bowiem pisałam z pozycji filologa i antropologa.

35.

Tue Dec 22, 2009, 4:45 PM
Z serii "rozmowy pseudo świąteczne". Pewna księgarnia, pewnej bardzo znanej sieci:

M: Mam pytanie, czy oprócz Kinderscenen (celowo pisownia taka) są jeszcze jakieś inne książki Rymkiewicza?
P: A to jest wydawnictwo?
M: Nie, autor - Jarosław Marek Rymkiewicz.
P: (szpera szpera)
Są jeszcze Rozmowy, Wieszanie, no i to, no ... Kinderszene!
M: Chyba Kinderscenen
P: Tak. I to. no to, jest w dziale literatura piękna a Wieszanie to reportaż w dziale historia Polski.

No comment

Dlaczego w księgarniach pracują ignoranci? Oczywiście nie po Kinderszenen tam szłam tylko po wiersze. Łudziłam się, głupia, że na prezent kupię ulubiony tomik tego autora, czyli Do widzenia gawrony, ale nic z tego. Księgarnia miała tylko, i aż!, antologię poetów czytanych w szkole. Nic to, pomyślałam i udałam się do działu o szumnej nazwie filozofia. Oczywiście, lubię nadużywać tego słowa, z półki wyskoczył na mnie kodeks Bushido (?), a zewsząd uśmiechały się do mnie poradniki antyfilozofii, filozofii dla debili i innych tego typu. Oczywiście o Heideggerze, Schellingu, Kartezjuszu i innych mogłam jedynie pomarzyć. Jedyna ( jedyna i to wtryniona tak, by nikt jej nie widział ) normalna filozoficzna książka, którą tam dostrzegłam, to Medytacje Kartezjańskie Edmunda Husserla. Książką jest już moja.
Żal, żal, że dzisiaj czytelnik spragniony inteligentnej lektury ma do wyboru jedynie Grocholę, Masłowską i inne tego typu bzdety. Oczywiście, a jak, te bzdety stoją w dziale literatura piękna. Może jestem na tyle zacofana, że nic pięknego w książkach tych autorek nie dostrzegam?

--------------------------------

Jako że przez nawał obowiązków nie mogę wchodzić i pisać tak często, jakbym chciała, korzystam z okazji. Dziś przy sprzątaniu odnalazły się przekłady Baudelaire'a autorstwa WR (mam nadzieję, że autor przekładu nie ma nic przeciw, że ja tu fragment publikuję w swoim dzienniku) i chciałabym komuś zadedykować te słowa:

Lecz mnie wystarcza nawet, żebyś była pusta,
Aby serce ucieszyć, ja się prawdy boję.
Cóż znaczy obojętność i kobiece głupstwa?
Masko, ozdobo, witaj! Kocham piękno twoje.


34.

Sun Dec 20, 2009, 3:12 PM
Jak to jest skończyć 23 lata i tego samego dnia trzymać w ręku dyplom? Jestem z siebie dumna, bo ukończyłam to, co zaczęłam. Dostałam konkretną propozycję bycia w zespole, który utworzy i będzie wchodził w skład, Koła Młodych Krytyków Teatralnych. Jest to dla mnie szczególne wyróżnienie, gdyż nareszcie będę mogła działać w wyuczonym zawodzie, czyli być redaktorem. A decyzja o tym, czyj tekst wejdzie do numeru, czy na stronę, daje pewną odrobinę niezależności. Chciałabym na powrót przywrócić świetność kulturze. Wiem, że jest to niemożliwe, i choć wielu może mówić różne rzeczy, to na mówieniu w tym kraju wszystko się kończy. Niemniej chcę razem z kolegami robić co w mojej mocy, by pokazywać plebsowi teatr. Jednocześnie chcę być wierna swojemu postanowieniu, tzn. postę;pować etycznie pisząc recenzję, czy jakikolwiek tekst. Nie interesuje mnie życie prywatne artystów, interesuje mnie jedynie ich praca.
Ażeby jeszcze poruszyć trochę wątek sobotnich urodzin, to muszę przyznać, że chyba pierwszy raz bawiłam się tak dobrze. Dziękuję wszystkim, którzy przyszli. Dziewczyny, jesteście cudowne. Zdziwiło mnie też, że po raz pierwszy dostałam na urodziny prezenty w takich ilościach. Przywykłam, że prezentów się mi nie daje, a, jak teraz się przekonałam, to bardzo miłe coś dostać.
Udało mi się dotrzeć na wspaniały spektakl "Tango" w Teatrze Narodowym. I oglądając uświadomiłam sobie, że ten Artur to mogę być ja. Czy i ja za 2 lata będę próbowała sięgnąć po władzę w myśl woli mocy? Przypominam tym, którzy nie czytali "Tanga", że Artur studiuje 3 fakultety, a dodatkowo uczęszcza na zajęcia z filozofii. Nie znosi plebsu i chce po prostu uratować, jak sam mówi, swoich bliskich. Ja na chwilę obecną studiuję 2 fakultety, gdyż jedną rzecz już skończyłam. Również nie znoszę plebsu i uczęszczam na zajęcia z filozofii.

33.

Sat Dec 5, 2009, 12:16 PM
Tradycyjnie wraz z nowym rokiem trzeba dokonać jakiś zmian. Trzeba, ale nieraz życie samo decyduje za nas i podsuwa pod nos coś nowego.
W dniu 19.12, czyli wtedy, gdy kończę 23 lata, odbieram dyplom krytyka teatralnego. Zawsze marzyłam by pisać recenzje, a gdy nadażyła się taka okazja, to z niej skorzystałam.
Coraz poważniej zastanawiam się nad zmianą promotora pracy magisterskiej. To, co w chwili obecnej dzieje się wokół mojej pracy to kpina. Mój promotor omija mnie, dosłownie, szerokim łukiem. Przekazał, podobno, opiekę nad moją pracą doktorantowi, ale nie raczył zapytać mnie, co o tym sądzę i czy się na coś takiego godzę. Jeśli chcę w ogóle myśleć o doktoracie, to muszę pracę obronić do czerwca.
Kolejna zmiana, nad którą myślę, dotyczy teatru, z którym jestem związana. Nie podoba mi się za bardzo przyjęta w nim polityka. Rozmawiałam z koleżanką, która jest reżyserką i najpewniej, gdy tylko się wykuruje, zakładamy nowy teatr z nowym zespołem i repertuarem.
Na koniec warto napisać, że pozory szalenie mylą. Po raz kolejny się o tym przekonałam. I tym razem nie daruję.

32.

Thu Nov 26, 2009, 11:19 PM
Obserwując moich znajomych śmiem twierdzić, że przejęłam, po części, postrzeganie filozofa, od którego pobieram nauki. Infantylność co poniektórych postę;puje. Ale nie o infantylności chcę mówić. Wśród moich znajomych zaczęły przeważać, o zgrozo, trzy grupy ludzi. Grupa pierwsza "co to nie ja": Ludzie, najczęściej spoza stolicy, którzy najchętniej moralizowaliby wszystkich dookoła. Uważają się za nie wiadomo kogo. Wydaje im się, że mogą oceniać innych i gnoić, inaczej tego nazwać się nie da. Grupę tą powiadamiam, że jestem osobą, która opinie innych ma głęboko gdzieś. Grupa druga "ale jutro instytut będzie plotkował": Ludzie ci, to najczęściej życiowi nieudacznicy, jeśli mogę kogokolwiek oceniać, a wiem, że tylko bogowie mogą oceniać ludzi. Zazdroszczą Ci sukcesów więc wymyślają perfidne ploty, które, w ich mniemaniu, Cię zniszczą. W swojej perfidii posuwają się dalej i próbują, na najróżniste sposoby, szkodzić wykładowcom, którzy ich uwalili. I to uwalili - dodajmy - najczęściej słusznie, gdyż osoby te nie mają kompletnego pojęcia o dziedzinie jaką studiują. Miej się zatem na baczności bo ludzie ci, zamiast zająć się nauką i zaliczyć przedmiot, którego haniebnie nie mogą zdać od lat, obserwują Cię. Grupa ta jest najbardziej infantylna ze wszystkich, chyba, które istnieją wogóle. Grupa trzecia "jestem beznadziejny, przegrałem swoje życie": Ludzie ci stanowią w jakiś sposób społeczne zagrożenie. Zamiast wziąć się za siebie wolą smęcić. Czasem to smęcenie jest uzasadnione, ale czasem tylko. Masz dobry humor, to lepiej ich unikaj. Pojawiają się zawsze wtedy, i to w natężeniu wręcz nieznośnym, kiedy Ty świętujesz. Niestety są oni najbardziej liczni. Że pozwolę sobie zacytować kolegę "nie jestem zlewem". Ostre, brutalne, ale prawdziwe. Oczywiście nie oznacza to, że ja sama jestem czysta od tych ułomności. Moralizatorem byłam, jestem i będę, gdyż to wynika z mojego realizmu-pesymizmu. Nie gram za to nigdy nieczysto wobec innych, a już na pewno nie wtedy, gdy może to w jakiś sposób mi pomóc. Nie. Do wszystkiego doszłam ciężką, uczciwą pracą. I jeśli komuś się to nie podoba i jest zawistny, to niech bierze tyłek w troki i zabiera się do pracy. Jako, że w grupie trzeciej są osoby, na których mi zależy bo są najwarytościowsze, to mam nadzieję, że ta ułomność jest chwilowa i bogowie rozpędzą z ich dusz chaos, a z serc smutek. Stać Was na to, ja to wiem, by pokazać wszystkim, którzy są współodpowiedzialni za Wasz stan, na co naprawdę Was stać. Pamiętajcie, że aby stać się Kimś należy wpierw być Nikim.

Journal History

  • Dec 31, 2009 36.
  • Dec 22, 2009 35.
  • Dec 20, 2009 34.
  • Dec 5, 2009 33.
  • Nov 26, 2009 32.
  • Nov 18, 2009 31.
  • Nov 15, 2009 30.
  • Nov 12, 2009 29.
  • Nov 9, 2009 28.
  • Oct 31, 2009 27.

Site Map