Obserwując moich znajomych śmiem twierdzić, że przejęłam, po części, postrzeganie filozofa, od którego pobieram nauki. Infantylność co poniektórych postę

uje. Ale nie o infantylności chcę mówić. Wśród moich znajomych zaczęły przeważać, o zgrozo, trzy grupy ludzi. Grupa pierwsza "co to nie ja": Ludzie, najczęściej spoza stolicy, którzy najchętniej moralizowaliby wszystkich dookoła. Uważają się za nie wiadomo kogo. Wydaje im się, że mogą oceniać innych i gnoić, inaczej tego nazwać się nie da. Grupę tą powiadamiam, że jestem osobą, która opinie innych ma głęboko gdzieś. Grupa druga "ale jutro instytut będzie plotkował": Ludzie ci, to najczęściej życiowi nieudacznicy, jeśli mogę kogokolwiek oceniać, a wiem, że tylko bogowie mogą oceniać ludzi. Zazdroszczą Ci sukcesów więc wymyślają perfidne ploty, które, w ich mniemaniu, Cię zniszczą. W swojej perfidii posuwają się dalej i próbują, na najróżniste sposoby, szkodzić wykładowcom, którzy ich uwalili. I to uwalili - dodajmy - najczęściej słusznie, gdyż osoby te nie mają kompletnego pojęcia o dziedzinie jaką studiują. Miej się zatem na baczności bo ludzie ci, zamiast zająć się nauką i zaliczyć przedmiot, którego haniebnie nie mogą zdać od lat, obserwują Cię. Grupa ta jest najbardziej infantylna ze wszystkich, chyba, które istnieją wogóle. Grupa trzecia "jestem beznadziejny, przegrałem swoje życie": Ludzie ci stanowią w jakiś sposób społeczne zagrożenie. Zamiast wziąć się za siebie wolą smęcić. Czasem to smęcenie jest uzasadnione, ale czasem tylko. Masz dobry humor, to lepiej ich unikaj. Pojawiają się zawsze wtedy, i to w natężeniu wręcz nieznośnym, kiedy Ty świętujesz. Niestety są oni najbardziej liczni. Że pozwolę sobie zacytować kolegę "nie jestem zlewem". Ostre, brutalne, ale prawdziwe. Oczywiście nie oznacza to, że ja sama jestem czysta od tych ułomności. Moralizatorem byłam, jestem i będę, gdyż to wynika z mojego realizmu-pesymizmu. Nie gram za to nigdy nieczysto wobec innych, a już na pewno nie wtedy, gdy może to w jakiś sposób mi pomóc. Nie. Do wszystkiego doszłam ciężką, uczciwą pracą. I jeśli komuś się to nie podoba i jest zawistny, to niech bierze tyłek w troki i zabiera się do pracy. Jako, że w grupie trzeciej są osoby, na których mi zależy bo są najwarytościowsze, to mam nadzieję, że ta ułomność jest chwilowa i bogowie rozpędzą z ich dusz chaos, a z serc smutek. Stać Was na to, ja to wiem, by pokazać wszystkim, którzy są współodpowiedzialni za Wasz stan, na co naprawdę Was stać. Pamiętajcie, że aby stać się Kimś należy wpierw być Nikim.